Miasteczko Baarle swoją niezwykłość zawdzięcza nietypowemu położeniu geograficznemu. Jego terytorium przynależy zarówno do Holandii (Baarle-Nassanu) oraz do Belgii (Baarle-Hertog). Granica, zamiast typową linię, przypomina bardziej kolorowankę dla dzieci. To za sprawą 22 eksklaw belgijskich, znajdujących się na terenie Holandii, w których zawarte jest 7 eksklaw holenderskich. Brzmi ciekawie? To dopiero początek.
Z uwagi na dwie narodowości żyjące praktycznie w tym samym miejscu, mieszanie się kultur jest tam w dużym stopniu na porządku dziennym. Praca w Belgii, mieszkanie w Holandii; rodzina z Belgii, znajomi z Holandii; śniadanie w Belgii a obiad w Holandii. Mieszkańcy przekraczają granicę nawet kilkadziesiąt razy dziennie, nie zwracając na to większej uwagi, a praca za granicą nabiera w ich przypadku innego znaczenia. Budowę wspólnoty ułatwia im posługiwanie się tym samym językiem – niderlandzkim. Są jednak pewne aspekty, których nie można połączyć z uwagi na obowiązujące w danym państwie prawo. Dlatego takie instytucje jak szkoły, komisariaty policji, apteki, poczty, ratusze czy burmistrzowie są podwójne, osobne, obowiązujące obywateli konkretnej narodowości.
Co w przypadku, gdy granica przebiega przez środek budynku? Panuje zasada stanowiącą, że dany budynek przynależy do tego państwa, na którego terytorium znajdują się jego drzwi wejściowe. Niejednokrotnie mieszkańcy wykorzystywali ten przepis, przesuwając drzwi w inne miejsce, z uwagi, na przykład, na niższe podatki w jednym z państw. Dodatkowo na każdym budynku znajduje się tabliczka z oznaczeniem jego numeru, która na terytorium belgijskim wygląda inaczej niż na terytorium holenderskim. W całym miasteczku granica namalowana jest na podłożu, co ułatwia orientację w terenie i podkreśla nietypowość tego miejsca. Bardzo popularnym turystycznym punktem stał się dom, w którym granica przebiega przez środek drzwi, a który także posiada dwa oznaczenia numeru, zarówno po stronie belgijskiej, jak i holenderskiej.
W przeszłości miasteczko Baarle było miejscem częstych przemytów różnorodnych towarów. Z uwagi na łatwość przekraczania granicy, jej kontrolowanie było niezwykle trudne. Różnice w przepisach prawnych i wartościach rynkowych jedynie napędzały ten problem. Mieszkańcy wykorzystują tę różnorodność w codziennym życiu, na przykład kupując konkretne produkty w kraju, w którym jest to bardziej opłacalne lub dostępne.
Często dochodzi do ciekawych, a wręcz absurdalnych sytuacji. Jedną z nich jest sprzedaż alkoholu. W Belgii jest ona możliwa od 16 roku życia, natomiast w Holandii od 18. W przypadku, gdy granica przebiega przez środek ulicy, 17-latek po jednej jej stronie będzie mógł kupić butelkę piwa, natomiast po drugiej już nie. Podobna sytuacja dotyczy fajerwerk, które w Belgii są standardowo dostępne, natomiast w Holandii ich sprzedaż jest mocno ograniczona i zmierza do całkowitego zakazu.
Obecnie oba kraje należą zarówno do Unii Europejskiej i do Strefy Schengen. Granica nie ma więc już tak ogromnego znaczenia. Stała się bardziej ciekawostką turystyczną, pamiątką historyczną i symbolem pokazującym, że siła wspólnoty stoi ponad podziałami.
Tekst: Daria Stelmach
Źródła:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Baarle
https://www.reizen-en-reistips.nl/pl/dziwna-holendersko-belgijska-wioska-Baarle