facebook

Wpisz wyszukiwaną frazę i zatwierdź, używając "ENTER"

Profilerzy kryminalni – Ludzie, którzy potrafią czytać w myślach?

15-latka na pytanie, kim chce być w przyszłości, zazwyczaj odpowie: kosmetyczką, influencerką, piosenkarką itp. Ja za to odpowiadałam z zapałem, że pragnę być profilerem kryminalnym. Reakcje moich bliskich nie były na to zbyt entuzjastyczne, po cichu wierzyli, że to tylko chwilowa fascynacja. Co więc jest takiego ciekawego w tym zawodzie, którego rodzic nie chciałby dla swojego dziecka?

Profilowanie kryminalne to metoda śledcza, polegająca na badaniu działań sprawcy oraz śladów pozostawianych na miejscu zdarzenia. To próba odpowiedzi na pytanie „kim jest przestępca”, na podstawie m.in. jego modus operandi, analizy okoliczności, miejsca zdarzenia oraz wyboru ofiary. Można by powiedzieć, że literackim pierwowzorem profilera jest Sherlock Holmes, ekscentryczny geniusz i mistrz dedukcji, czyli wyciągania logicznych wniosków z konkretnych śladów. Jednak współczesne profilowanie to także indukcja, czyli opieranie się na bazach danych, ustalonych wzorcach i statystykach, oraz abdukcja, gdzie na podstawie znanych faktów wybiera się najlepszą hipotezę, która je tłumaczy. Jan Gołębiowski, słynny polski profiler kryminalny i psycholog sądowy, napisał w swojej książce Umysł Przestępcy: „Profilowanie kryminalne jest jakby procesem odwrotnym do tego, czym zajmują się psychologowie klinicyści stawiający diagnozy. Oni, patrząc na człowieka – posługują się wywiadem i testami psychologicznymi – mówią o jego zachowaniu, zarówno przeszłym, jak i przyszłym. Natomiast profiler, patrząc na zachowanie, mówi o człowieku. Wynikiem profilowania powinien być zestaw cech psychologicznych, społecznych, a nawet fizycznych, tworzący swoisty portret nieznanego sprawcy.”

Jednym z najpopularniejszych pionierów współczesnego profilowania kryminalnego jest John E. Douglas – amerykański emerytowany agent specjalny Federalnego Biura Śledczego FBI oraz były kierownik wydziału nauk behawioralnych FBI. Douglas chciał stworzyć pewien powtarzalny system rozpoznawania sprawców, aby nastąpiło przejście od intuicji do „nauki”.  W latach 70 XX w. wraz z Robertem Resslerem również uważanym za pioniera i eksperta w zakresie profilowania, przeprowadzili wywiady  z 36 seryjnymi mordercami, szukając analogii w ich motywacjach, cechach osobowości, przeszłości itp. Powstał wtedy podział przestępców na zorganizowanych i niezorganizowanych, działających w afekcie. Zaczęto posługiwać się terminami takimi jak modus operandi, czyli sposób działania oraz „podpis” – specyficzne, rytualne zachowanie sprawcy np. swoiste ułożenie zwłok, charakterystyczne okaleczenia itp. Wprowadzono pojęcie ryzyka bycia ofiarą, np. osoby zajmujące się prostytucją lub będące w kryzysie bezdomności są w wysokim ryzyku wiktymologicznym, czyli są bardziej narażone na atak. W takich przypadkach kategoria podejrzanych będzie bardzo pojemna, w odróżnieniu od osób z niskim ryzykiem, które mają ustabilizowane życie i unikają zagrożeń, więc krąg ewentualnych podejrzanych zawęża się do osób z otoczenia ofiary. Klasyfikacja dotyczyła również motywacji zbrodniarzy, typów osobowości, gdzie najbardziej znanym i interesującym dla popkultury typem jest osobowość psychopatyczna, opisana w wielu książkach i podcastach kryminalnych. Ważne rozróżnienie odnosiło się również do tego, co robi sprawca z miejscem zbrodni po fakcie, może bowiem inscenizować, zmieniać miejsce zdarzenia, by wprowadzić policję w błąd lub pozować, przeobrażać przestrzeń, by spełnić własną fantazję.

Najczęściej profiluje się zabójstwa jednoofiarowe i jest to około 60/70% zleceń, rzadsze są zabójstwa seryjne, ale profiluje się również przestępstwa na tle seksualnym, napady, rozboje, podpalenia, ataki z użyciem ładunków wybuchowych, groźby, prześladowania i porwania.

Jan Gołębiowski w wywiadzie dla kanału ImponderabiliaTV powiedział, że paradoksalnie, im bardziej ekstremalne jest zabójstwo, tym łatwiej jest wykonać portret psychologiczny. Wynika to z faktu, że jeśli zbrodniarz posiada dewiacje, parafilie, które ujawnia na miejscu zbrodni, zmniejsza się krąg podejrzanych osób. „Nie każdy jest w stanie zjeść zwłoki, trzeba mieć pewien zespół cech, żeby to zrobić. Natomiast wejść do banku z czymś, co przypomina broń i w kominiarce powiedzieć dawać kasę, potrafi zrobić dużo większe spektrum ludzi”.

W książce Mindhunter John Douglas stwierdził, że w przeciwieństwie do zwykłych agentów federalnych, których interesowały przede wszystkim suche fakty, on jako profiler zajmował się opiniami. „Żyłem ze świadomością, że jeśli się pomylę, mogę skierować ważne śledztwo w ślepy zaułek, przyczyniając się do śmierci kolejnych osób”. Profiler nigdy nie ma stuprocentowej pewności, czy wskazuje dobrą osobę, czym może doprowadzić nawet do tragedii. Jest to zawód, który opiera się w prawdzie na wzorcach i statystykach, jednak potrzebna jest także duża doza kreatywności, aby wejść w umysł przestępcy. Czasami uważa się nawet, że profiler musi mieć w sobie pierwiastek tego samego zła, które popycha ludzi do makabrycznych zbrodni. Psycholog musi być empatyczny, by zrozumieć pacjenta, a profiler? Jaki musi być, aby rozumieć tok myślowy przestępcy?

Tak więc, czy profilowanie jest „czytaniem w myślach”? Nie. Jest balansowaniem na faktach, statystkach i w dużej mierze na intuicji i doświadczeniu. Aczkolwiek mimo wszystkich tych czynników, z doświadczenia wiemy, że każda zbrodnia jest inna i nie zawsze sprawcy zostają zidentyfikowani.

Tekst: Paulina Siwy

Post dodany: 27 kwietnia 2026

Używając tej strony, zgadzasz się na zapisywanie ciasteczek na Twoim komputerze. Używamy ich, aby spersonalizować nasze usługi i poprawić Twoje doświadczenia.

Rozumiem, zamknij to okno