facebook

Wpisz wyszukiwaną frazę i zatwierdź, używając "ENTER"

Kandydaci Śmierci – recenzja

Kandydaci Śmierci (2026r., Maciej Cuske) to film otwierający tegoroczną edycję MILLENNIUM DOCS AGAINST GRAVITY, największego polskiego festiwalu filmów dokumentalnych. Kręcony częściowo na Śląsku, opowiada o czymś więcej, niż relacji ojca z synem i przyjaźni. To nieocenzurowana historia o dorastaniu, poszukiwaniu ukojenia w filmach, a przede wszystkim – o tym, jaką pamiątkę rodzic może podarować dziecku.

Film jest starannie pielęgnowaną wiadomością od reżysera Macieja Cuskego do Staszka (syna), którą przygotowywał latami. Dokument przepełniony jest rozmowami w letnie wieczory, śmiechem, wspominkami, czasami nawet kłótniami, jakby reżyser chciał zatrzymać  syna w czasie i pozwolić mu cieszyć się młodością jak najdłużej. Czasami mogło się mieć wrażenie, że bohaterowie filmu “wyrośli” z kręcenia filmów, a to pan Maciej jest tym, który pcha ich do działania i zachęca do wyjazdów. Świetnie oglądało się postać tak zaangażowanego ojca!

Moją szczególną uwagę w dokumencie przyciągnęła płynność, z jaką porozumiewali się bohaterowie. Każda wymiana słów – filozoficzne pytania przy ognisku, szukanie pomysłów na kolejną część – niosła za sobą elektryzujące poczucie, jakbyśmy zaglądali do ich codziennego życia. Uważam, że była to zasługa zarówno operatora kamery, jak i długoletniej przyjaźni. Sprawiła ona, że każda, nawet najdrobniejsza scena, zionęła autentycznością. Aż trudno było odwrócić wzrok, gdy trójka chłopaków zaczynała rozmowę.

Bunt bohaterów wobec ojca-reżysera to wyraz tego, jak wiele energii trzeba poświęcić żeby nakręcić nawet amatorskie filmy. Uważam, że to głęboki ukłon w stronę szeregu ludzi pracujących nad filmami – jako ci, którzy pracują poza kadrem, aby film w ogóle powstał. Podobało mi się, jak to wszystko oglądaliśmy “od podszewki”. Mogliśmy słuchać, jak decydowano o imionach bohaterów, ustawieniach kamery i jak szukano odpowiednich miejsc do kręcenia kolejnych fragmentów. To niecodzienne doświadczenie – film w filmie, oba równie wciągające.

Część akcji dzieje się w lasach, nad rzekami, jak również w kamperach i na pustyniach. Cuske i trójka przyjaciół musieli walczyć z przeciwnościami losu, by podtrzymać tradycję kręcenia Kandydatów Śmierci. Niektóre fragmenty filmu były przepełnione frustracją i zmęczeniem, momentami nawet złością z powodu np. pogody. Tu warto byłoby dodać, że brakowało mi informacji, gdzie znajdujemy się na mapie – czy akcja toczy się w Beskidach, czy może na Mazurach? Jak nazywa się miejscowość, w której jesteśmy? Kandydaci Śmierci to utrwalony obraz Polski (natury, naszego lata), a jako Polka doceniłabym dopiski o miejscu akcji. Warto podkreślić, skąd jesteśmy i z czego jesteśmy dumni. 

Fabuła jest rozszczepiona. Część filmu opowiada o początkach wspólnego kręcenia filmów – złotym lecie na wsi, na której chłopcy odkrywają tajniki pracy z kamerą, obserwują otoczenie w poszukiwaniu dobrego ujęcia, a przede wszystkim – są beztroscy. Tematy takie, jak studia, praca, wyprowadzka, są im obce. Za to druga część filmu opowiada o życiu bohaterów po przekroczeniu granicy dorosłości. Mają pracę, studia, nowe obowiązki, problemy miłosne. To niesamowita zabawa czasem, którą oglądało się ze wzruszeniem (i przyjemnością). Po seansie czułam się dumna, że absolwenci naszej uczelni (dwóch z trzech głównych bohaterów ukończyło Szkołę Filmową Kieślowskiego UŚ!) wystąpili na dużym ekranie i to na takim poziomie. 

Dawka śmiechu i refleksji, historia o prawdziwym życiu ludzi takich, jak my. Serdecznie zachęcam do obejrzenia dokumentu – i wszystkich części Kandydatów Śmierci na Youtubie. Ostrzegam, to seria horrorów! Można mocno się przestraszyć…

Tekst: Zuzanna Pawlusiak

Post dodany: 14 czerwca 2026

Używając tej strony, zgadzasz się na zapisywanie ciasteczek na Twoim komputerze. Używamy ich, aby spersonalizować nasze usługi i poprawić Twoje doświadczenia.

Rozumiem, zamknij to okno