Kilka szalonych propozycji czytelniczych z biblioteczki literatury zaangażowanej oraz krótka refleksja i mniej lub bardziej błyskotliwe spostrzeżenia o tymże stylu pisania.
Sztuka dla sztuki czy dążąca do zmian? Literatura zaangażowana wyznacza sobie konkretny cel – poruszanie aktualnych tematów politycznych, społecznych, ekonomicznych lub ekologicznych. Jak sama nazwa wskazuje – ma nas angażować, skłaniać do działania. Tylko czy rzeczywiście tak jest?
Nie zawsze literatura zaangażowana musi odnosić się do rzeczywistości. Chociaż zazwyczaj kojarzona jest z reportażem, czasami ukrywa się pod maską fikcji. Stąd dla tych, którzy niekoniecznie lubią prozę non-fiction, specjalnie przygotowałam kilka nietypowych, momentami absurdalnych i eksperymentalnych powieści, niosących głębsze przesłanie.
Za pierwszy przykład mogą posłużyć Cwaniary Sylwii Chutnik – książka zbudowana z podwórkowych ballad, cytatów i warszawskiego slangu, poruszająca temat Polski ludowej, niskiej. Zasady tytułowych cwaniar są proste: nie masz cwaniaka nad Warszawiaka, oko za oko, ząb za ząb. Bohaterki w komiksowy sposób rozkładają na czynniki pierwsze patriarchalną przemoc i pokazują, że podwórkowo-więzienna Polska pozbawiona jest zasad moralnych. Rząd nie chroni tu wykluczonych, którzy sami muszą o siebie zadbać. Dotyczy to w szczególności kobiet.
Dropie Natalki Suszczyńskiej są z kolei swoistą mozaiką, zbudowaną z krytycznych spojrzeń na kryzys ekonomiczny, patodeweloperkę, kapitalizm, miałkość i powtarzalność artystycznych laurów, jak również ideologizację świata polityki. Poprzez absurd i metaforyzację świata przedstawionego Suszczyńska tworzy szokującą powieść-kolaż, powieść-psychodelę pełną niespodzianek, które skrywają w sobie ciężką i gorzką prawdę o współczesnej Polsce.
Jedną z najbardziej znanych pisarek zaangażowanych w sprawy społeczne jest Dorota Masłowska, w której dorobku możemy znaleźć chociażby Innych ludzi. Autorka przenosi czytelników do tekstu-piosenki, a dokładniej do rapowanej historii o wszechobecnej miejskiej depresji, zdradach, zazdrościach i deficycie finansowym. To brutalnie szczery przegląd klasy średniej – tej „przegrywowej”, czyli stygmatyzowanej porażką. Tylko czy tytułowi „inni ludzie” faktycznie tak się od nas różnią?
Wśród moich propozycji nie mogło również zabraknąć innego klasyka, czyli Ma być czysto Anny Cieplak. To powieść obyczajowa, w której autorka doskonale odwzorowała realia istniejących do nie tak dawna gimnazjów. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich oczarowanych trendem „2026 to nowy 2016”, znajdziemy w niej motyw galaxy, emo-grzywki, selfie z filtrem psa oraz popularne buty marki Air Max. Jednocześnie w książce Cieplak pochyla się nad nastoletnimi problemami, z którymi mierzyło się tak wielu z nas. Wnikliwie opisując pierwsze miłości, imprezy i kompleksy, autorka oddaje głos pokoleniu urodzonych we wczesnych latach dwutysięcznych.
Na wyróżnienie zasługuje również debiut Macieja Wnuka pt. Miejsca odległe. Powieść zbudowana jest na kilku przeplatających się wzajemnie historiach, które łączą nici w postaci bohaterów, rzeczy i motywów. W skrócie można powiedzieć, że struktura lektury zbudowana jest na koncepcie hiperłączy. Książka pokazuje, że mimo bardzo wielu dzielących nas różnic jesteśmy ze sobą powiązani i od naszych, choćby najmniejszych, porównywalnych do trzepotu skrzydeł motyla, decyzji zależy życie wielu istot. Porusza również ważne dziś tematy migracji, globalizacji i idealizowania technologii.
Wymienione książki nauczyły mnie, że literatura zaangażowana ukazuje pewne prawdy o ludziach i społeczeństwie na przykładzie pierwowzorów. Używa ich języka, który nie jest tylko literackim tworem, ale żywą tkanką zbudowaną ze słów należących do ludzi mijanych na ulicy. Umiejętnie wykorzystuje również zabiegi literackie, takie jak ironia, metafora i absurd, które pojawiają się zwykle w powieściach fantastycznych, sci-fi czy komiksach. Stosowane przez autorów chwyty mają na celu z wnikliwością odwzorować rzeczywistość lub wręcz odwrotnie – zniekształcić ją tak bardzo, aż nie będziemy mogli uwierzyć, że tak irracjonalne wydarzenia mogły mieć miejsce. Wykreowany świat w pierwszej chwili wydaje się być obcy, jednak im dalej wczytujemy się w ten fikcyjny twór, tym bardziej zaczynamy rozumieć, jak bardzo jest on podobny do otaczających nas realiów. Przytaczając słowa Macieja Jakubowiaka dla „Dwutygodnika”: „Próby zrozumienia świata, który robi się coraz bardziej skomplikowany, nie obędą się bez abstrakcji” – dlatego dziś literatura zaangażowana coraz częściej sięga po fikcję.
Na koniec chciałabym zaznaczyć, że literatura zaangażowana niekoniecznie zawsze jest fundamentalna. Być może to kontrowersyjna opinia, ale nie musi ona zmienić waszego życia czy postrzegania świata, nie stawia konkretnych tez, jak zaradzić problemowi, nie ma w sobie odpowiedzi. Może być ideowa, ale nie musi. Może zaskakiwać lub reprezentować ludzi, którym odebrano głos, ale również nie musi. Literatura zaangażowana jest przede wszystkim początkiem dyskusji, wybudzeniem z obojętności, okrzykiem: „Hej! Tu jestem!” skierowanym zarówno w stronę czytelników, jak i rządzących. Zdaje się jednak, że do tych drugich rzadko kiedy trafiają takie książkowe perełki…
Warto, aby za literaturą zaangażowaną szły pewne konkretne działania. Sylwia Chutnik założyła funkcjonującą w latach 2007-2019 Fundację MaMa zajmującą się prawami matek, współorganizowała też pierwszą warszawską Manifę, czyli demonstrację feministyczną na dzień kobiet. Anna Cieplak na co dzień pracuje z dziećmi i młodzieżą w świetlicy, zrealizowała ponad 16 projektów na rzecz miasta Cieszyn. Dorota Masłowska prężnie działa w środowisku kulturowym, literackim, dziennikarskim i muzycznym. Wszyscy wymienieni autorzy promują czytelnictwo i sprawy, które uważają na najważniejsze. Literatura zaangażowana wychodzi poza świat sztuki. Przestaje być tylko umieszczonym w kolumnach rzędem literek, o których mowa przy uniwersyteckich i profesorskich stołach, stając się działaniem, najczęściej skierowanym na pomoc osobom, którym się przygląda. Jako czytelnicy, my również możemy pozbawić literaturę jej papierowości i wyjść poza schemat biernego pochłaniania kolejnych książek. I chociaż zgodzę się ze stwierdzeniem wspomnianego już Macieja Jakubowiaka: „Społeczne znaczenie i możliwości oddziaływania pisania nie są już takie same jak choćby pół wieku temu, kiedy druk był jednym z dominujących mediów, więc postulaty reformowania świata przy użyciu pięknych zdań brzmią dziś cokolwiek zabawnie” to jeśli chociaż raz komuś pomożemy – ekonomicznie, psychicznie lub w jakikolwiek inny sposób – pod wpływem przeczytanej powieści, mogę uznać to za mały i ważny sukces. Niech literatura zaangażowana nie kończy się na ostatniej stronie książki.
Wykorzystane cytaty:
M. Jakubowiak: Wrażliwości: Literatura zaangażowana. „Dwutygodnik”. Luty 2022. (www.dwutygodnik.com/artykul/9934-wrazliwosci-literatura-zaangazowania.html).
Tekst: Kamila Mendrok