Filmowa parodia nie wzięła się znikąd. Jej geneza łączy się z tradycją komedii dell’arte, farsy, burleski oraz kabaretu. W teatrze i literaturze parodia była narzędziem zarówno rozrywki, jak i krytyki społecznej. Wraz z narodzinami kina pod koniec XIX wieku twórcy dosyć szybko zaczęli eksperymentować z komizmem sytuacyjnym i formalnym. Wczesne filmy, zwłaszcza produkcje francuskiej wytwórni Pathé czy amerykańskie slapsticki, często opierały się na przesadzie czy deformacji rzeczywistości. Druga połowa XX wieku przyniosła moment, w którym parodia przestała być jedynie chwytem stylistycznym, a stała się wyraźnie rozpoznawalnym filmowym gatunkiem. Proces ten był ściśle związany z przemianami kulturowymi, rozwojem społeczeństwa medialnego oraz rosnącą samoświadomością kina jako sztuki operującej cytatem i konwencją. W warunkach dojrzałego systemu gatunkowego Hollywood parodia zaczęła funkcjonować jako metakomentarz wobec ustabilizowanych form narracyjnych, takich jak chociażby western, horror, musical czy film wojenny.
Kluczowy przełom nastąpił na przełomie lat 60. i 70. XX wieku. Był to okres kryzysu klasycznego systemu studyjnego oraz intensywnych przemian społecznych, w tym rewolucji obyczajowej. Kino zaczęło kwestionować własne mity i estetykę, dzięki czemu parodia mogła zyskać nowe znaczenie: nie była już tylko żartem z konkretnego filmu, lecz stawała się narzędziem dekonstrukcji całych struktur narracyjnych. Jednym z symbolicznych momentów było powstanie filmu Młody Frankenstein w 1974 roku autorstwa Mela Brooksa. Produkcja ta nie tylko ośmieszała klasyczne horrory spod szyldu wytwórni Universal, ale czyniła to z niezwykłą dbałością o detale stylistyczne, takie jak czarno-biała taśma, scenografia, specyficzny sposób kadrowania. Brooks nie niszczył konwencji z zewnątrz, lecz ją odtwarzał, aby następnie poddać ironicznej reinterpretacji. Tym samym parodia stała się formą dialogu z historią kina. Równolegle Brooks zrealizował Płonące siodła, bezkompromisową parodię westernu, która demaskowała zarówno rasowe stereotypy, jak i mitologię Dzikiego Zachodu. Film ten pokazuje, że parodia w latach 70. przekształciła się w narzędzie krytyki społecznej wykorzystujące humor jako formę subwersji. Jednocześnie druga połowa XX wieku to okres intensywnej ekspansji telewizji i globalnej popkultury. Widzowie byli coraz bardziej zaznajomieni z kliszami gatunkowymi. To właśnie ta powszechna znajomość kodów kulturowych umożliwiła rozwój parodii jako gatunku opartego na intertekstualności. W 1980 roku premierę miał niskobudżetowy jak na ówczesne standardy Hollywood film Czy leci z nami pilot? w reżyserii Jima Abrahamsa oraz braci Zucker, znanych też jako trio „ZAZ”. Produkcja ta stanowiła przełom w historii parodii: jej twórcy zastosowali niezwykle szybkie tempo gagów, absurdalny humor językowy oraz bezpośrednie cytaty z melodramatów katastroficznych lat 70. Warto zauważyć, że sporym sukcesem okazało się zatrudnienie do głównej roli Lesliego Nielsena, aktora do tej pory kojarzonego z dosyć poważnymi produkcjami, a który stał się niekwestionowanym aktorskim królem filmowych parodii. Zresztą zamysł był taki, aby swoją rolę w parodii aktor odgrywał jak najbardziej poważnie, by kontrastowało to z parodystyczną wymową filmu. Czy leci z nami pilot? ustanowiło nowy model parodii, dynamiczny, oparty na nadmiarze dowcipów, łamaniu czwartej ściany i pastiszowym dialogu. W latach 80. nurt ten został rozwinięty w filmach takich jak seria Naga broń opowiadająca o przygodach Franka Drebina (w tej roli oczywiście był Leslie Nielsen) parodiujących kino policyjne i seriale sensacyjne, wykorzystując zarówno humor sytuacyjny, jak i wizualne gagi w tle kadru czy też filmie Ściśle tajne, parodiującego zimnowojenne filmy szpiegowskie, gdzie w roli głównej wystąpił Val Kilmer. Parodia przestała być sporadycznym eksperymentem, a stała się produktem komercyjnym o wysokim potencjale kasowym. Wykształciła też zestaw powtarzalnych cech, które pozwalają mówić o niej jako o osobnym gatunku. Są to jawna intertekstualność (bezpośrednie cytaty i aluzje do konkretnych, parodiowanych filmów), dekonstrukcja gatunków (rozbijanie schematów fabularnych, klisz fabularnych poprzez absurd i przesadę), meta-narracja (ujawnianie konwencjonalności kina), humor oparty na nadmiarze (kumulacja gagów w krótkim czasie) czy też ironia wobec popkultury i komentowanie samego mechanizmu produkcji filmów. Między innymi te elementy pozwoliły parodii funkcjonować jako rozpoznawalna forma, której odbiorca oczekiwał określonego rodzaju humoru i odniesień. Filmowa parodia jest i będzie produktem społeczeństwa nadmiaru obrazów. A jej istnienie zawsze zależało od pamięci kulturowej widza. Także im bogatszy repertuar odniesień, tym skuteczniejszy efekt komiczny.
W latach 90. parodia osiągnęła wysoki stopień instytucjonalizacji. Produkcje takie jak dylogia Hot Shots! Z Charlie Sheenem czy późniejsze filmy z serii Straszny film wykorzystywały już ustalony model narracyjny: kolaż odniesień do aktualnych, rozpoznawalnych przez większość widzów hitów kinowych. Parodia stała się czymś w rodzaju odpowiedzi na nadprodukcję blockbusterów w myśl zasady: im bardziej spektakularne i poważne stają się superprodukcje, tym łatwiej przekształcić je w obiekt ironii. Jednocześnie pojawiło się ryzyko nadmiernej schematyzacji i eksploatacji gatunkowej formy. O ile parodie lat 70. miały charakter twórczej dekonstrukcji, o tyle w latach 90. dosyć często opierały się na prostym cytacie i dosłownym ośmieszeniu scen rozpoznawalnych z kinowych przebojów, co jednak w dalszym ciągu w jakiś sposób odpowiadało odbiorcom. Jednak prawdziwy zmierzch filmowej parodii miał dopiero nadejść. Być może było to wynikiem wyczerpania formy gatunkowej. Być może twórcy zaczęli iść na łatwiznę, bazując na coraz bardziej trywialnych odniesieniach czy zwykłym odhaczaniu kolejnych parodiowanych filmów w niesamowicie chaotyczny sposób, aby tylko uzyskać „pełny metraż”. Fragmentaryzacja współczesnej popkultury sprawia, że coraz trudniej o wspólny repertuar odniesień, który stanowił podstawę klasycznej parodii filmowej, a jej podstawą jest to, że „widz musi znać oryginalny, parodiowany film, aby dane dzieło kultury można nazwać udaną parodią”. Warto również dodać, że współczesna poprawność polityczna z wielu powodów nie strawiłaby często obraźliwych, stereotypowych żartów, które obecne były we wcześniejszych parodiach filmowych. Również rozwój internetu dołożył małą cegiełkę do zmierzchu tego gatunku; sieciowy humorystyczny „kontent” wyśmiewający kinowe hity przejął jego rolę, dostarczając odpowiednie doznania znacznie szybciej, taniej i w o wiele szerszym zakresie. Pozostaje mieć nadzieję, że parodia na kinowym ekranie nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i może kiedyś do nas wróci, w jakiejś nowej, świeżej, do tej pory nieznanej odsłonie.
Tekst: Alan Żak