facebook

Wpisz wyszukiwaną frazę i zatwierdź, używając "ENTER"

Grecka nowa fala jako kino alienacji i kryzysu społecznego

Pod koniec lat 2000. pogrążona w kryzysie gospodarczym i społecznym Grecja stała się miejscem, w którym pojawił się nurt filmowy będący artystyczną reakcją na ówczesne wydarzenia. Charakteryzował się metaforycznym obrazowaniem władzy rodziny, emocjonalnym chłodem i sporą dawką absurdów. Tak powstała nowa fala w kraju Hellady.

Filmowe zjawisko określane mianem greckiej nowej fali czy też bardziej globalnie Greek Weird Wave jest jednym z najbardziej wyróżniających się współczesnych tendencji kinematografii europejskiej. Jego powstanie nierozerwalnie powiązane jest z recesją w Grecji, jaka miała miejsce po 2008 roku. Jednak podejście do tego zjawiska wśród artystów powiązanych z tym nurtem filmowym nie jest podejmowane w sposób stricte publicystyczny czy bezpośredni. Wolą konstruować zamknięte, często sztuczne mikroświaty, w których deformują się relacje międzyludzkie. Przy okazji alienując każdą jednostkę w takim ekranowym klimacie funkcjonującą. Czymś co cechuję grecką nową falę, jest porzucenie realizmu psychologicznego na rzecz wspomnianego już emocjonalnego chłodu i estetyki absurdu. Umiejscowione w filmowych światach postacie poruszają się w pozornie realistycznych przestrzeniach typu dom lub luksusowy jacht, aczkolwiek ich zachowania są nienaturalne, mechaniczne i brak im spontaniczności czy empatii. Sfera językowa w takiej koncepcji traci funkcję autentycznej komunikacji, dialogi brzmią jak instrukcje czy kolejne wersy jakiegoś rytuału. Zaś sam język jest narzędziem kontroli zachowań i ich regulowania. Świetnym przykładem tego jest film założycielski tego nurtu, czyli Kieł autorstwa Yorgosa Lanthimosa. Mamy w nim do czynienia z metaforycznym wykorzystaniem figury, instytucji rodziny, która w ów filmowym świecie pełni rolę małego, opresyjnego systemu władzy. Jest ona zamkniętą strukturą narzucającą własne reguły moralne i językowe, a zwłaszcza poznawcze, przy jednoczesnej całkowitej izolacji jednostki od zewnętrznego, poza rodzinnego świata. Można odnajdywać w tym działania o podłożu biopolitycznym, gdzie władza nie jest sprawowana przez fizyczną przemoc, tylko właśnie poprzez kontrolę zachowań, ciała czy języka. 

Grecka nowa fala wpisuje się w szerszą tradycję europejskiego artystycznego kina, posługującego się strategią dystansu czy formalnej ascezy w celu krytycznego spojrzenia na społeczną rzeczywistość. Jednocześnie w tym nurcie widzimy silną lokalną specyfikę, która odzwierciedla doświadczenie życiowej destabilizacji, kryzysu zbiorowej tożsamości czy utraty jakiegokolwiek zaufania do publicznych instytucji i narodowych autorytetów. Kino to nie oferuje katharsis ani nie udziela widzom jednoznacznych odpowiedzi, zmuszając do wewnętrznej batalii z poczuciem niepewności, niepokoju czy zawieszenia egzystencjalnego. Ma przez to też zdolność do opowiadania historii niesamowicie dziwnych, jednocześnie intrygujących poprzez swój absurd i unikalną złożoność ekranowych mikroświatów. Często są one odpychające, w tym pozytywnych znaczeniu, poprzez niewyobrażalną defamiliaryzację, brzydotę stosunków międzyludzkich oraz otoczenia, jakie ów ludzie kreują wokół swojej prywatnej, nienaruszalnej introwertycznej strefy, czy ogólną przerysowaną dziwność. Tworzy to niesamowitą filmową mieszaninę, trudną w odbiorze dla widza, plastyczną do interpretacji i na swój sposób przyciągającą, co spowodowało, iż grecka nowa fala stała się nurtem docenianym na wielu filmowych festiwalach międzynarodowych. A chociażby jej pionier Yorgos Lanthimos od kilku lat kręcący już filmy poza granicami Grecji, dzielnie stara się mieszać cechy charakterystyczne dla tego nurtu z trendami kina światowego, hollywoodzkiego. Takie zabiegi często powodują powstanie bardzo ciekawych, wielopoziomowych filmów. Jest to kino zbiorowej traumy, jaką przeżyła Grecja przez kryzys finansowy, opowiedziane nie językiem publicystyki, tylko groteski i eksperymentu. Oprócz Yorgosa Lanthimosa i jego filmów Kieł z 2009 i Alpy z 2011, gdzie ten drugi skupia się bardziej na wtłoczeniu obcej osoby do ram owych prywatnych, rodzinnych mikroświatów w celu pogodzenia się ze stratą jednego z filarów owej figury, warto wymienić też Athine Rachel Tsangari i jej Attenberg z 2010 oraz Chevalier z 2015. Pierwszy z nich opowiada o zamkniętym do granic możliwości świecie jednostki silnie introwertycznej, powoli zmuszanej przez sytuacje życiowe do, chociaż lekkiego zmierzenia się z tym co jest poza tym „prywatnym wszechświatem”. Z kolei drugi to film dziejący się w zamkniętym obszarze luksusowego jachtu, gdzie sześciu mężczyzn przy pomocy różnych często absurdalnych konkurencji stara się dowieść, kto jest godny wygranej i tytułowego pierścienia zwycięzcy. Nie można też nie wspomnieć o polskim wątku w greckiej nowej fali i grecko-polskiej koprodukcji z 2016 roku o tytule Park w reżyserii Sofii Exarchou. W filmie portretowani są mieszkańcy niemalże slamsów, jakimi stały się tereny dawnej wioski olimpijskiej po Igrzyskach zorganizowanych w 2004 roku w stolicy Grecji. Tutaj grecka nowa fala miesza się z neorealizmem, tworząc bardzo przygnębiający obraz zastany po największym wydarzeniu sportowym w kraju, jakim niewątpliwie były Letnie Igrzyska Olimpijskie. Co ciekawe sceną bardzo zapadającą w pamięć jest nocna zabawa bohaterów filmu, gdzie w tle przygrywa muzyka, będąca czymś na kształt lokalnej odmiany disco polo. Przytoczyć też można późniejszą produkcję tej reżyserki, a mianowicie Animal z roku 2023. W tym dziele ukazywani są ludzie powiązani z najważniejszą gałęzią greckiej gospodarki, czyli turystyką i ich codzienność wtłoczona w ramy tego „dziwnego, lokalnego kina”.

Na pewno kinematografia kraju Hellady wyróżniała się w ostatnich latach za sprawą swojej autorskiej nowej fali, będąc kojarzoną z miejscem powstawania filmów odmiennych, jedynych w swoim rodzaju. Tak jak islandzkie filmy potrafią najpiękniej opowiadać o samotności, tak Grecy opanowali przedstawianie historii o swoich współczesnych narodowych traumach w sposób perfekcyjny, zawiły, aczkolwiek bardzo intrygujący. Co prawda światy przedstawione mogą być często dla widza trudne w odbiorze.  Jednak te wykręcone opowieści o rodzinnych mikroświatach, które często mogą przypominać starożytne greckie polis są warte poznania.

Tekst: Alan Żak

Post dodany: 7 maja 2026

Tagi dla tego posta:

Alan Żak   film   Grecja   Grecka Nowa Fala   Greek Weird Wave   kino   kultura  

Używając tej strony, zgadzasz się na zapisywanie ciasteczek na Twoim komputerze. Używamy ich, aby spersonalizować nasze usługi i poprawić Twoje doświadczenia.

Rozumiem, zamknij to okno