Co może się stać, gdy najpierw dziesięć, a później już trzynaście polskich autorek piszących fantastykę zacznie ze sobą rozmawiać? Zazwyczaj nic, ale w tym przypadku powstała nowa, nieoficjalna grupa literacka. Harda Horda miała swe początki na Facebooku, a później – po oficjalnym przedstawieniu się publiczności w marcu 2017 roku – zaczęła funkcjonować także pod nazwą Fantastic Women Writers of Poland.
Ewa Białołęcka, Krystyna Chodorowska, Agnieszka Hałas, Anna Hrycyszyn, Aneta Jadowska, Aleksandra Janusz, Anna Kańtoch, Marta Kisiel, Magdalena Kubasiewicz, Anna Nieznaj, Martyna Raduchowska, Milena Wójtowicz, Aleksandra Zielińska tworzą tę towarzyską grupę literacką. Nazywają się „hardymi babkami”, których nic nie powstrzyma – i stąd wziął się pierwszy człon nazwy. Marta Kisiel wyszła z pomysłem na drugą część; jest ona nawiązaniem do okrzyku „For the Horde!”, wywodzącego się z gry World of Warcraft. Początkowo były to rozmowy o życiu, pracy, pisaniu, wydawcach, premierach i marketingu, które dopiero później przerodziły się w coś więcej. Jak same mówią: „nie mamy programu, nie unifikujemy się w jakąś formę jednego głosu literackiego”. Nie ograniczają się do jednego gatunku, jakim jest fantastyka – wręcz przeciwnie – doceniają swoją różnorodność. Mają się wspierać, wzajemnie motywować, promować – i tyle.
Większość autorek ma na swoim koncie wydanych kilka lub kilkanaście książek, nagradzane opowiadania i, przede wszystkim, swoją pulę czytelników. Podstawową funkcją grupy, oprócz wsparcia i dawania sobie rad, jest promocja. Dlatego też jako grupa wydały dwie wspólne książki Harda Horda. Antologia opowiadań oraz Sqn Originals: Harde Baśnie. Zanim jednak do tego doszło, powstały felietony Rok z Hardą Hordą dla Lubimyczytać.pl, poświęcone sztuce pisania. Każdy miesiąc był przypisany jednej autorce. Obecnie dostępne są jedynie dwa (Anny Nieznaj i Ewy Białołęckiej) oraz wstęp Anety Jadowskiej, w którym tłumaczy, kim są i co robią.
Później grupa poszła o krok dalej i 8 marca 2019 roku wydała swoją pierwszą wspólną książkę pt. Harda Horda. Antologia opowiadań, na którą składa się dwanaście krótkich form (Krystyna Chodorowska nie należała wówczas jeszcze do grupy). Całość otwiera wstęp PRZEKRACZANIE GRANIC autorstwa Anny Misztak, byłej redaktorki naczelnej serwisu Lubimyczytać.pl. To właśnie tutaj zostają zarysowane problemy, z którymi musiała zmierzyć się Harda Horda – między innymi fakt, że tworzą ją wyłącznie kobiety. Zarzuca im się, że w skład ich grupy nie wchodzi żaden mężczyzna i, jak wspomina Jadowska, bywają też zmuszone tłumaczyć w wywiadach, dlaczego (chociaż to nieprawda) nienawidzą mężczyzn.
Kolejnym z rozważań, które porusza Misztak we wstępie, jest problematyczność pojęcia literatury kobiecej, czy też „literatury kobiecej”, ponieważ sama autorka nie uznaje podziału literatury na „kobiecą” i „męską”. Jest to kwestia szeroko dyskutowana, a jednocześnie trudna do jednoznacznego zdefiniowania. Czy jest to literatura pisana przez kobiety? A może tylko do nich skierowana? Czy tematy poruszane w książkach muszą być „kobiece”? Czy bohaterkami powinny być kobiety? Do tego, jak Harda Horda poradziła sobie z tymi pytaniami w swojej pierwszej antologii, powrócę w dalszej części artykułu.
Jeszcze jednym problemem, ale jedynie zasygnalizowanym, jest kwestia jakości literatury fantastycznej tworzonej przez kobiety. Wielu uważa, że nie przedstawia ona dużej wartości. Misztak podkreśla, że takich opinii nie należy traktować poważnie, ale nie powinno się ich również całkowicie ignorować, w szczególności, gdy takie głosy pojawiają się regularnie. W tym kontekście Harda Horda jawi się jako odpowiedź: grupa, która chce pokazać, że kobiety mogą tworzyć fantastykę równie dobrą jak mężczyźni. Jak same mówią: „dwanaście głosów czasem łatwiej usłyszeć niż pojedynczy”.
Motywem przewodnim antologii, jak sam tytuł wstępu sugeruje, jest przekraczanie granic. Pytanie jednak: jakich? Temat ten pozostaje szeroki i otwarty na interpretację, dzięki czemu każda z autorek mogła podejść inaczej do zagadnienia. Na niektórych bohaterów pisarki przelały własne lęki, innym rzucały kłody pod nogi; przekraczały normy i reguły naszego współczesnego świata, a nawet życia i śmierci.
Jak już wcześniej zostało zaznaczone Harda Horda. Antologia opowiadań składa się z dwunastu zróżnicowanych tekstów, które nie ograniczają się wyłącznie do fantastyki. Na pierwszy rzut oka można by przypuszczać, że będą to lekkie opowiadania z czarownicami, może nawet smokami – idealne na spokojny wieczór z książką. Nic bardziej mylnego. Czarownice owszem się pojawiają, smoków jednak nie znajdziemy. Zamiast tego mamy zombie, dwóch niezależnych nekromantów, nieśmiertelność w postaci kostki i kilka wizji końców świata. Niektóre opowiadania wywołują dreszcze na plecach, inne budzą niepokój, który zostaje z czytelnikiem jeszcze przez dłuższą chwilę, a jeszcze inne bawią lub tylko pod płaszczykiem śmiechu skrywają gorzką prawdę o współczesnym świecie.
Właśnie takim słodko-gorzkim opowiadaniem jest Tylko nie w głowę Ewy Białołęckiej, gdzie główna bohaterka przespała koniec świata. Budzi się w rzeczywistości pozbawionej wody i prądu, a za oknem krążą zombie. Musi zadbać o siebie, ukochaną kotkę i fakt, że kończą jej się leki. Pod osłoną zabawnej historyjki, kryje się opowieść o osobie na skraju załamania, zmagającej się z myślami samobójczymi (od którego powstrzymuje ją tylko myśl o kocie), która może funkcjonować tylko i wyłącznie dzięki lekom.
Zupełne inny charakter ma fantastycznonaukowe opowiadanie Agnieszki Hałas Jest nad zatoką dąb zielony, które już na samym początku wrzuca czytelnika w surowe realia II wojny światowej i głodującego Leningradu. Wspomniany jest Siergiej Fiodorowicz Chłudow, którego córka Luda została ewakuowana bez jego wiedzy i już nigdy się więcej się nie spotkają. Akcja następnie przenosi się kilkadziesiąt lat w przyszłość, w świat zaawansowanych technologii. Po śmierci Luda zostaje „zimmortalizowana”, od tej pory istnieje w tzw. allboxie jako hologram. Formalnie jest martwa, ale może wieść cyfrowe życie, np. dalej zarabiać i prowadzić firmę. Jej wspomnienia zostały zgrane i osoby postronne mogą je oglądać. Swojej wnuczce Verze przekazała zestaw VR, w którym były zawarte wspomnienia z oblężonego Leningradu. W tle pojawia się również wątek śmiertelnie chorego syna Very. Opowiadanie to wpasowuje się w tematykę przekraczania granic, nie tylko pod względem technologicznym, ale też etycznym. Jaka jest granica pomiędzy życiem i śmiercią? Przecież od wieków ludzie ją przesuwają. Co się stanie, gdy będzie można żyć wiecznie w cyfrowym świecie oraz to czy można będzie immoratlizować dzieci? W opowiadaniu to nadal pozostaje niemożliwe. Jeszcze, ale oni już wiedzą, że i ta granica zostanie przesunięta. To jedno z tych opowiadań przy których należy zatrzymać się na dłużej i się nad nim zastanowić.
Do opowiadań budzących szczególny niepokój należą Jawor Marty Kisiel oraz Po drugie Aleksandry Zielińskiej. Pierwsze zaciera granicę między światem rzeczywistym, a baśniowym. Jaworowi ludzie z piosenki dla dzieci stają się prawdziwi. Przybierają postać modliszkowatego rodzeństwa, które porywa dzieci. Drugie opowiadanie przedstawia historię dziewczynki żyjącej z poczuciem winy po śmierci siostry oraz z matką, która ją za to obwinia. Niepokoju dodaje powiększający się księżyc, który skłania dziewczynkę i matkę do powrotu do domu z sadu. Gdy docierają na miejsce, okazuje się, że zamieszkują go ich sobowtóry wraz z nieżyjącą siostrą. Czytelnik zostaje z wrażeniem przenikania się dwóch rzeczywistości i gęsią skórką.
Nie licząc już wcześniej wspomnianej apokalipsy zombie, również w innych historiach nie zabrakło końca świata. Anna Hrycyszyn w Z góry nie patrzą nawiązuje do ekofantastyki, przedstawiając świat, w którym ludzkość cofnęła się technologicznie, a podniesiony poziom wód zalał znaczną część lądów. Tajna organizacja, która przyczyniła się do katastrofy naturalnej, ukrywa się przed ludźmi w Podmorskim Mieście. Natomiast Anna Nieznaj w Ognistym warkoczu opisuje ponowne zasiedlenie Ziemi, po katastrofie spowodowanej uderzeniem asteroidy. Wybrana część ludzkości po spędzeniu hibernacji w kosmosie, decyduje się na ponowne skolonizowanie Planety, po drodze zabijając nowowykształcone gatunki człowieka.
Nie są to wszystkie opowiadania zawarte w antologii, jednak wybierając te niektóre, chciałam pokazać, że Harda Horda potrafi pisać niebanalne opowiadania. Były te, które zaskakiwały pomysłem, te, które skłaniały do refleksji i te, które pokazywały, że kobiety też potrafią pisać fantastykę. Na sam koniec, jako podsumowanie, chciałabym powrócić do pytania o literaturę kobiecą i odpowiedzi, jakiej – mniej lub bardziej świadomie – udziela na nie antologia. Czy jest to literatura skierowana tylko do kobiet? Nie – jak same autorki wspomniały: „Od kobiet dla kobiet. Ale nie tylko”. Czy tematy poruszane w książkach muszą być kobiece? Nie. Czy bohaterami powinny być kobiety? Również nie – w wielu opowiadaniach głównymi bohaterami są mężczyźni. I najważniejsze, czy literatura kobieca jest pisana tylko przez kobiety? Być może. Ale nawet jeśli tak, to nic na tym nie traci.
Tekst: Dagmara Szczęsny
Źródła:
E. Białołęcka, K. Chodorowska, A. Hałas, A. Hrycyszyn, A. Jadowska, A. Janusz, A. Kańtoch, M. Kisiel, M. Kubasiewicz, A. Nieznaj, M. Raduchowska, M. Wójtowicz, A. Zielińska: Harda Horda. Antologia opowiadań;
A. Nieznaj: Rok z Hardą Hordą;
Harda Horda. (www.hardahorda.org);
A. Michno: Harda Horda, czyli tarcza, zaklęcie, przepowiednia – wywiad z Martyną Raduchowską. (www.ostatniatawerna.pl/harda-horda-czyli-tarcza-zaklecie-przepowiednia-wywiad-z-martyna-raduchowska/).