facebook

Wpisz wyszukiwaną frazę i zatwierdź, używając "ENTER"

O dwóch takich, którzy znaleźli się w lesie – część 1

– Zostało nam jeszcze dwadzieścia kilometrów – powiedziałem z nieukrywaną radością.

– Nareszcie! Będę się mógł wykąpać i zjeść coś porządnego – odpowiedział przeciągając się pasażer z fotela obok.

– Nie smakuje ci wałówka, jaką przygotowałem na drogę?

– Nie przepadam za kanapkami z tuńczykiem.

– Dlaczego?

– Może dlatego, że nie lubię ryb.

– Zapach hrabiemu nie odpowiada.

– A propos zapach…. Czujesz?

– Co?

– Jedzie jakby jakimś płynem…

– Przewrażliwiony jesteś.

– Ty, a co ten samochód zaczął tak szarpać?!

– Jakie szarpać. Stara chabeta, wolno jedzie, ale dojedzie.

– Ta, już to widzę. Stary gruchot, w którym ciągle coś się psuje.

– Dobra, dobra. Mechanik się znalazł. Jasny gwint!

– Co?!

– Temperatura silnika mi rośnie i coś spod maski się kopci!

– A nie mówiłem!

– Nie pieprz mi tego swojego „a nie mówiłem”. Muszę się zatrzymać!

– Gdzie?! Jesteśmy na środku autostrady!

– Dziękuję za tę garść bezcennych informacji! Tam jest zjazd, chyba do lasu. Muszę zjechać.

– Super! Zamiast do Rajczy na kawalerski, to do lasu pojedziemy!

I w tym miejscu rozpoczyna się właściwa część opowiadania, w której ja i mój tworzysz podróży znaleźliśmy się w lesie. Nie chcąc przeszkadzać czytelnikowi, postanowiłem – wbrew roli wszechwiedzącego narratora – nie ingerować i nie komentować rozwoju wypadków, skupiając się na dialogach. No chyba, że sytuacja naprawdę będzie wymagała komentarza. Tymczasem wróćmy do lasu.

– A idź tam! Pewnie coś niewielkiego, pięć minut i jedziemy dalej. Chodź pomożesz mi – powiedziałem z nieco udawanym spokojem.

– Puścić ciebie samego pod maskę, to jak dać małpie wiązkę granatów! – nie mógł się powstrzymać od kąśliwego komentarza.

– Chodź już chodź. Cholera! Wszędzie biały dym!

– Twój silnik zorganizował konklawe i wybrał papieża!

– To będzie coś z termostatem…

– A może z układem chłodzącym?

– Skąd ten wniosek Watsonie?

– A nie dziwi cię ta dyndająca rura, która powinna być podłączona do termostatu?!

– To by tłumaczyło rosnącą temperaturę, dym i zapach płynu chłodzącego…

– Ale ty jesteś bystry! Normalnie Nobel, to dla ciebie zbyt błaha nagroda!

– Czego się wyżywasz? Wystarczy tę rurkę ponownie przymocować, zaleć płyn i po robocie!

– Pytanie za milion, skup się! Masz przy sobie przynajmniej litr płynu chłodzącego?

– Yyyy… Ile mam czasu na odpowiedź? Pierwsza odpowiedź się liczy? Chcę skorzystać z koła ratunkowego telefon do przyjaciela.

– Ty już nie masz przyjaciela. Płynu też nie masz.

– No widzisz. Tu nie mam i tu nie mam, a ty się rzucasz jakby coś było.

– Nie denerwuj mnie! Masz jakiś pomysł?!

– No… Tak średnio… A nie, mam jeden! Na stacji benzynowej mają takie płyny. Trza skoczyć i kupić.

– Skoczyć to ty sobie możesz, a nawet powinieneś – na główkę do kałuży!

– No co?! Przecież…

– Najbliższa stacja jest dwadzieścia kilometrów stąd! Mamy ostatni tydzień wakacji i jest godzina 20:11! Jeszcze jakiś pomysł?!

– Zadzwonić po pomoc drogową.

– Lepiej, ale taka pomoc nie kosztuje „Bóg zapłać”, a my mamy raczej wyliczoną kasę.

– No to mój bank pomysłów jest już zamknięty…

– Ty mi lepiej powiedz, kiedy on był otwarty.

– Pozwolę sobie zauważyć, że pomysł z organizowaniem kawalerskiego pośrodku niczego, w lesie jakimś, to nie był mój pomysł, tylko pański. Tuzy inteligencji się znaleźli zamiast do klubu iść. 

– Tylko żeby jechać tam twoim autem, to już był twój pomysł. 

– Trzeba sobie było na ostatnią chwilę o przeglądzie nie przypomnieć, zresztą negatywnym.

– Dobra, ja się poddaje. Nie chcę mi się tu sterczeć, brzuch mnie zaczynać boleć…

– Czekaj. Zamknę maskę, usiądziemy i pomyślimy.

– Ja wiedziałem, że to się tak skończy.

– Nie przesadzaj nie jest źle. Jest ciepły wieczór, siedzimy sobie wygodnie i bezpiecznie. Drzwi się zamknie i komary nas nie pogryzą. Mogło być gorzej. A jest miło, milusio, coś się wykmini.

– Optymista się znalazł! My mieliśmy chlać w domku w lesie! Nie utknąć w lesie! I co gorsza, czeka nas w tym lesie noc! A rano, wycieczka! Piesza! Może być gorzej?! Cholera…!

– No i po co się opierasz łokciem o drzwi? Zaryglowałeś je. Z tobą…

– Oj tam! To akurat nasz najmniejszy problem! Przecież wystarczy pociąg…

– Co jest? Siła cię opuściła?

– Nie idzie tego cyngla podnieść…

– Jak nie idzie? Sam to zrobię od swojej strony. O cholera!

– Co?

– Zaklinowało się…

– Jak zaklinowało?!

– Widocznie któryś z nas miał źle zamknięte drzwi i rygle się po wciśnięciu zablokowały.

– Co znaczy zablokowały?! Jak zablokowały?! Gdzie?!

– Odpowiadając na pytanie numer jeden, zablokowały się, to znaczy są nieruchome…

– Ja się nie pytam o definicję słowa zablokowały, tylko o to co teraz będzie!

– Czekaj, nie panikuj. Może uda mi się to wyciągnąć… Ciężko będzie… Ni cholery nie chce się podnieść…

– Powtórzę pytanie: co teraz?!

– Co co? Czekaj, daj pomyśleć… Zawsze zostają okna…

– Sugerujesz, że mam stąd wyjść, przeciskając się przez to okno?!

– No właśnie niekoniecznie przez to konkretne okno…

– Że co, słucham?!

– Akurat okno z twojej strony się nie otwiera. Wypadło z tych… prowadnic i się nie otwiera. Miałem to naprawić, ale jakoś…

– Chcesz powiedzieć, że jak zakręcę tą śliczną korbą, to to okno nie zejdzie w dół?!

– Korbą możesz se  kręcić do woli, ale okno nie będzie współpracowało.

– Otwieraj swoje!

– I tu dochodzimy do drugiej ciekawostki. Otóż moje okno…

– Nawet mnie nie…

– Nie nie! Otwiera się, spokojnie

– No… Masz szczęście.

– Ale tylko do połowy…

– Że co?!

– No bo na przykład tylne okna, otwierają się do połowy z powodu blokady rodzicielskiej, jakby się dzieci wiozło, żeby nie wypadły. A w moim oknie, chyba się coś zepsuło, po poniżej tego poziomu nie zejdzie. Miałem się tym zająć po wakacjach, podjechać na warsztat, ale…

– Super, to ja rozwalam przednią z buta.

– Co rozwalam?! Gdzie?! Ja się nie zgadzam! Będziesz płacił!

– Strzeli mnie coś zaraz! Utknęliśmy w lesie, w zatrzaśniętym aucie i za chwilę będzie ciemno! Masz jeszcze jakieś rewelacje?!

– Przynajmniej jesteśmy bezpieczni i nie zaatakuje nas żadne dzikie zwierzę, na przykład dzik.

– Zamknij się! Wymyślaj jak stąd wyjść, bo nie ręczę za siebie!

– Dobra, spokojnie, coś wymyślę. Trzeba zdjąć tapicerkę i zajrzeć co tam się w zamku zablokowało.

– No to rozkręcaj! Proszę bardzo!

– Podaj mi śrubokręt ze schowka.

– Masz! Tylko się pośpiesz!

– Spokojna twoja jajowata. Dwie śruby rozkręcić i już będzie… Tylko trochę mało miejsca tu mam. Lepiej by mi się rozkręcało przy otwartych drzwiach.

– Jeszcze jedno słowo…

– Dobra, nic nie mówię. Trzymaj, jedna śruba… I zaraz druga… Proszę bardzo! Śruby rozkręcone, teraz trza to zdjąć… Może być problem…

– Twoje drugie imię to problem! Co znowu?!

– No mam małe pole manewru, a mój fotel już dalej się nie odsunie.

– Próbuj od dołu to zdjąć.

– Czekaj, coś idzie…

– Uważaj, bo zaraz jak zwykle coś połamiesz!

– Cicho! Mam! Trzymaj!

– A gdzie ja mam ci to wsadzić?! Przecież ja tu miejsca nie mam!

– Połóż z tyłu, tylko uważaj i nie ocieraj tego o mnie!

– Ty już lepiej nic nie mów! Twój złom, naprawiaj!

– Tylko nie złom! O! Widzisz? Tu jest cały mechanizm centralnego zamka. Coś się tu zablokowało i rygle utknęły.

– Brawo! Nie znajduje słów, żeby wyrazić szczęście z tak trafnie postawionej diagnozy!

– Teraz wystarczy ten patyczek odgiąć i… Ojć…

– Co ojć?!

– Ale nie będziesz krzyczeć?

– Nie, ja jestem całkiem spokojny, a nawet zrelaksowany. No co tam?

– Chyba się złamało…

– Co się złamało?

– No ten patyczek… Łącznik znaczy…

– I co w związku z tym?

– No, sądzę, że może mi się nie udać odblokować zamka… Dlaczego nagle zrobiłeś się czerwony?

I w tym miejscu muszę się jednak wtrącić, ponieważ to nie było do końca tak z mojej perspektywy. Otóż ja zupełnie nieintencjonalnie wyprowadziłem z równowagi mojego przyjaciela, a nawet poczyniłem obserwacje, że niedostatecznie panuje nad gniewem. Opuszczę zatem wzajemną wiązankę, która nie wnosi za wiele do fabuły poza kwestionowaniem reputacji naszych matek i przejdźmy do wydarzeń z cyklu „kilka minut później”.

CDN…

Autor: Dawid Hornik

Post dodany: 4 października 2026

Używając tej strony, zgadzasz się na zapisywanie ciasteczek na Twoim komputerze. Używamy ich, aby spersonalizować nasze usługi i poprawić Twoje doświadczenia.

Rozumiem, zamknij to okno