Czy każdy student może stać się Perfekcyjną Panią/Panem Domu? Z pewnością! Ale jakże zabawniej jest jednak pozostać po tej drugiej, mniej chwalebnej stronie? Bo ilu z nas jest [słowo usunięte ze względu na niecenzuralne brzmienie] Panią Domu?
Przychodzi ten czas – wreszcie mamy własne upragnione mieszkanie lub po prostu miejsce w akademiku. Bez rodziców, młodszego rodzeństwa… Kącik, w którym pierwszy raz możemy stać się tak naprawdę panami własnego losu. Nawet jeśli jest to tylko pokój wynajmowany z jeszcze pięcioma innymi osobami, chcemy, aby to lokum miało w sobie jak najwięcej naszego „ducha”, aby rządziły w nim nasze zasady. Podejście do sprawy bywa różne – albo zakładamy porządek i ład, albo od razu postanawiamy dawać upust swojemu umiłowaniu chaosu (artystycznego oczywiście). I właśnie w zależności od tego podejścia dzielimy się na dwie grupy.
Pierwszą z nich nazwijmy Ambitnymi. Spora ich część porządek ma w naturze. Wszystko mają zaplanowane, poukładane, talerze zawsze umyte, a kwiatki podlane. Mniejszy jednak odsetek to osoby planujące stać się Ambitnymi. I wychodzi im to – z początku. Ale jeśli w ich duszy drzemie cokolwiek z ChPD (pozwolę sobie i teraz nie rozwijać skrótu), prędzej czy później, dojdzie ona do głosu. Stopniowo góra brudnych naczyń zacznie rosnąć, kwiaty usychać, a lenistwo zwycięży, czego oczywiście nikomu nie życzę.
Druga grupa to właśnie ci Chaotyczni. Oni od początku nie przejmują się ładem i porządkiem. Owszem, są wśród nich i tacy, którzy w razie potrzeby potrafią zaskoczyć, oby jednak ta potrzeba nie zachodziła zbyt często. Często potrafią zrobić coś z niczego, ugotować parówki w czajniku elektrycznym, czy usmażyć tosty na żelazku. Zawsze wiedzą gdzie co leży, nawet jeśli jest to trzecia warstwa z prawej, drugi rząd od góry, czwarta kolumna stosu skarpetek leżących pod komodą. To Panowie Chaosu.
Własne cztery kąty objawiają nam, który z tych modeli reprezentujemy. Ale co się dzieje, kiedy w jednym mieszkaniu spotykają się Ambitni z Chaotycznymi? Z pewnością jest to dobra okazja nie tylko do nauki cierpliwości, ale i do nauczenia się czegoś od siebie – bez znaczenia, czy będzie to patent na równe składanie koszuli, czy na wykładanie folią miski, by oszczędzić sobie mycia.
Autorka tekstu: Marta Szybiak