facebook

Wpisz wyszukiwaną frazę i zatwierdź, używając "ENTER"

Czy każdy sekret powinien zostać odkryty? Recenzja filmu „Drama” w reżyserii Kristoffera Borgliego (zawiera spoilery)

Film przedstawia historię młodej pary, pozornie idealnej, która przygotowuje się do ślubu. Ich plany ma jednak pokrzyżować pewien sekret. Produkcja studia A24 jest jednym z najgłośniejszych tytułów tego roku. W głównych rolach na ekranie zobaczymy Zendayę oraz Roberta Pattinsona, a oprócz nich takie gwiazdy jak: Alana Haim, Mamoudou Athie i Hailey Gates. W polskich kinach film można zobaczyć od 10 kwietnia.

Para idealna, czyli coś na pewno pójdzie nie tak

Emmę (Zendaya) i Charliego (Robert Pattinson) poznajemy w momencie przygotowań do ślubu. Piszą przemówienia, w których wspominają pierwsze randki, niezręczne sytuacje, momenty czułości i romantyczne sceny przepełnione miłością. Wydaje się, że nic nie może pójść nie tak – widzimy ludzi, którzy naprawdę się kochają, a ich relacja opiera się na wzajemnym wsparciu i głębokim uczuciu. Wręcz idealny związek! Z tyłu głowy pojawia się jednak myśl: „To jest zbyt idealne… coś musi się zawalić”. I tak właśnie się dzieje.

Kolejny romans czy coś więcej?

Przed seansem nie czytałem o tym filmie właściwie nic. Komediodramat romantyczny z mocnym plot twistem – to wszystko, co wiedziałem. Spodziewałem się więc, że historia może potoczyć się na dwa sposoby. Pierwszy byłby czymś w rodzaju Historii małżeńskiej z Adamem Driverem i Scarlett Johansson – para odkrywa, że życie nie jest tak kolorowe, jak się wydawało, a ich charaktery są niemożliwe do pogodzenia. Bohaterowie musieliby poradzić sobie z rozwodem i zbudować swoje życie na nowo. Drugi wariant prowadziłby w stronę happy endu, gdzie kochankowie pokonują przeciwności po dramatycznych i łzawych kłótniach. Na koniec padają sobie w ramiona i wygrywa miłość ponad wszystko. Oczywiście żaden z moich scenariuszy nie sprawdził się w pełni – i dobrze, bo nikt nie pisałby o tym filmie, gdyby był jedynie kolejną romantyczną bajką.

Wielki plot twist

Historia wywraca się do góry nogami podczas kolacji z dwójką przyjaciół. Po zbyt wielu lampkach wina pada pytanie: „Co najgorszego zrobiliście w życiu?”. Pijana Emma wyznaje, że prawie przeprowadziła zamach z bronią w szkole. Jej słowa zawisają w powietrzu kompletnie szokując resztę. Jedno wyznanie obraca luźne towarzyskie spotkanie w prawdziwy psychologiczny koszmar. W ciszy wyczuwalne są niedowierzanie, złość, zaskoczenie i strach. Od tego momentu nic już nie jest takie samo.

Na skraj psychicznego wykończenia

W głowie Charliego pojawia się masa pytań: Co do tego doprowadziło? Czy wybranka mojego życia może być niebezpieczna? Czy to ta sama osoba, którą pokochałem przed laty? Czy powinienem brać z nią ślub? Od teraz każde zachowanie Emmy jest postrzegane przez pryzmat pijanego wyznania. Z każdym kolejnym dniem Charlie popada w coraz większą paranoję, desperacko próbując znaleźć wyjaśnienie. Szuka usprawiedliwienia, które sprawi, że Emma znowu stanie się w jego oczach kochającą dziewczyną, a nie przerażającą zamachowczynią z karabinem w rękach. Nie potrafiąc zaakceptować wyznania, udaje, że nic takiego się nie stało i próbuje załagodzić sytuację nieporadnie sugerując, że przecież „nic złego nie zrobiła, bo do tego nie doszło”, albo „każdy miewał głupie pomysły, jak był młody”. Widzimy jednak, że to tylko pozory, a w rzeczywistości Charlie jest przerażony. Nie wytrzymuje napięcia i próbuje nawet zdradzić Emmę. Jego zachowania stają się coraz bardziej absurdalne i wprawiają nas w coraz większy dyskomfort.

Ciężar przeszłości

Emma przeżywa całą sytuację po cichu. Wierzy, że ich miłość wybacza błędy i Charlie zaakceptuje ją taką, jaka jest. Przecież jest już zupełnie inną osobą, a młoda Emma była bardzo zagubioną i zaburzoną nastolatką, która trafiła w złe miejsce. Stara się szczerze odpowiadać na każde pytanie przyszłego męża. Czuje skruchę i żałuje swoich błędów, ale jednocześnie w jej wyjaśnieniach czuć dystans, a czasami nawet lekką irytację. Liczy na to, że błędy przeszłości nie wpłyną na jej związek. Kocha Charliego – to wyraźnie widać, natomiast czy on będzie w stanie znaleźć grunt pod nogami?

Ślub jak z najgorszych koszmarów

Napięcie rośnie wraz ze zbliżającym się ślubem, do którego ostatecznie dochodzi. Charlie zdążył już zdradzić Emmę, a jej sekret wymknął się spod kontroli. Emocje sięgają apogeum po fatalnym przemówieniu pana młodego. Wszystko się sypie, a Emma ucieka z uroczystości. Ta towarzyska katastrofa zdaje się przekreślać jakiekolwiek szanse na dalszą relację młodej pary, a film mógłby skończyć się w tym miejscu i zostawić widza wbitego w fotel z gorzką nadzieją na happy ending – bo mimo wszystko współczujemy i w jakimś stopniu kibicujemy parze małżonków. Byłoby to zakończenie prostsze interpretacyjnie – i mniej wymagające moralnie. Reżyser miał jednak inny plan.

You made me forget about…”

Po ślubnej katastrofie bohaterowie trafiają na siebie w nocnym barze z burgerami, gdzie w akompaniamencie jednej z najpiękniejszych i kluczowych dla filmu miłosnych piosenek wybaczają sobie wszystkie błędy. Forget About autorstwa Sibylle Baier jest ostateczną interpretacją tej historii. To opowieść o miłości ponad wszystko – o miłości, która przekracza wszelkie granice, która wybacza najgorsze błędy, która wykracza poza rozum i racjonalne postrzeganie rzeczywistości, która pozwala puścić w niepamięć najstraszniejsze czyny. Czy to jest dobra miłość? To pytanie zostaje w nas długo po zakończonym seansie. Reżyser pozostawia widza w niekomfortowym rozważaniu o naszej własnej moralności i wyznawanych wartościach. Ile jesteśmy w stanie wybaczyć w imię miłości? Jesteśmy zawieszeni nad moralną przepaścią i balansujemy na linie, oceniając, do czego musi dojść, by coś stało się nieakceptowalne. Czy można wybaczyć samą chęć zamachu? Czy działania Emmy przekroczyły barierę przestępstwa? Czy można ją oceniać tyle lat po fakcie? Czy można jakkolwiek wyjaśnić jej czyny zaburzeniami? Gdzie jest ta cienka granica między czymś wybaczalnym a niewybaczalnym? Czy postępowali etycznie? To pytania, na które naprawdę ciężko znaleźć odpowiedź.

Komedia?

Film jest opisywany jako komediodramat lub „czarna komedia romantyczna”, co mi osobiście bardzo gryzie się z motywem przewodnim, na którym opiera się cała opowieść. Moim zdaniem kwestia strzelaniny w szkole nie powinna być oplatana płytkimi chwytami komediowymi, które były w filmie bezcelowe lub co najmniej niepotrzebne. Robienie z poważnego tematu, który dla wielu ludzi jest niewyobrażalną tragedią, motywu, z którego scenariusz momentami sobie żartuje, jest, lekko mówiąc, wątpliwe moralnie. Natomiast sama historia jest poruszająca i niecodzienna. Zendaya i Robert Pattinson udźwignęli ją, a swoją grą aktorską mistrzowsko wprawiali widza w coraz większy dyskomfort (o to chodziło). Pozostaje jednak pytanie, czy wielki plot twist filmu nie jest w pewnym sensie nadużyciem? Film zdecydowanie stawia pytania, na które trudno odpowiedzieć i prowokuje do głębszej refleksji. Zachęca do zrewidowania swoich własnych wartości i zmusza do zastanowienia się nad tym, co rzeczywiście jest etyczne.

Tekst: Wiktor Krztoń

Post dodany: 14 lipca 2026

Tagi dla tego posta:

Kristoffer Borgli   kultura   recencjza   ślub   sztuka   Wiktor Krztoń   „Drama”  

Używając tej strony, zgadzasz się na zapisywanie ciasteczek na Twoim komputerze. Używamy ich, aby spersonalizować nasze usługi i poprawić Twoje doświadczenia.

Rozumiem, zamknij to okno