W poniedziałek 11 maja (piąty dzień festiwalu Millenium Docs Against Gravity) Kino Światowid w Katowicach mogło wreszcie zaczerpnąć nieco oddechu. Zmęczeni pełnym seansów weekendem widzowie przybyli na sale mniej licznie – pewnym zaskoczeniem dla organizatorów okazało się, że wyczekiwany pokaz filmu Freak Show oraz spotkanie z jego reżyserami wypełnił niecałą połowę dostępnych na widowni miejsc. Wielu uczestników wydarzenia skierowało swoje kroki na małą salę, gdzie odbywała się powtórzona projekcja filmu Wspinaczka. Skąd takie decyzje? Czy katowicka widownia festiwalu nie była przygotowana na tematy poruszane w emanującym odwagą Freak Show? A może, wbrew założeniom twórców, nie udało im się przekonać odbiorców, że podejmują aktualny i ważny temat?
Freak Show to dokumentalny zapis przygotowań do performance’ów wystawianych na otwarcie nowego gmachu Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie przez artystów z niepełnosprawnościami. Na początku poznajemy naszych bohaterów: Babcię – artystę drag z poznańskiego undergroundu, Nadię Markiewicz – doktorantkę krakowskiej ASP, Agatę Wąsik – śpiewaczkę i artystkę teatralną, oraz Daniela Kotowskiego – performera i artystę wizualnego. To osoby z różnorodnym zapleczem, które łączy doświadczenie wrodzonej niepełnosprawności oraz wysoka świadomość artystyczna pozwalająca na kreowanie obrazu własnego „ja”. Pojawia się tu od razu pytanie, jakie były kryteria doboru artystów; czy to osoby, które poprzez nici znajomości były niejako „pod ręką”, czy jednak zostały dobrane w sposób bardziej celowy, jako reprezentanci określonych cech. Niestety, nie zostało to wyjaśnione ani w filmie, ani podczas rozmowy z reżyserami. Wiemy, że pomysłodawczynią występu freak show była Nadia Markiewicz, która zgłębia temat takiego przedstawiania osób z niepełnosprawnością w swojej pracy doktorskiej. Zdecydowała się ona jednak skupić na pracy aktorskiej i tworzeniu swojego performance’u, oddając reżyserię filmu kuratorowi sztuki dr hab. Łukaszowi Rondudzie oraz twórcy Filipowi Pawlakowi, który określa się mianem samorzecznika osób z niepełnosprawnością.
Film skupia się na przedstawieniu tego, jak doświadczenia życia z niepełnosprawnością stają się dla artystów punktem wyjścia do stworzenia oryginalnych performance’ów. Szukają oni paraleli między własną formą a przykładami ze świata natury i sztuki, aby ukonstytuować swoją podmiotowość. Wykorzystują oryginalność roli społecznego freaka do tworzenia sztuki własnej, nowej, niezależnej. Nadia Markiewicz, od urodzenia pozbawiona części ręki, porównuje siebie do róży, której geny, tak samo jak ludzkie, mutują, tworząc nowe, nieprzewidywalne gatunki. Agata Wąsik znajduje inspirację i walidację w sztuce Picassa, propagatora przedstawiania postaci ludzkiej w sposób asymetryczny, zdeformowany – ze względu na swój wygląd artystka utożsamia się z bohaterami prac malarza. Występuje pod imieniem scenicznym Lady Picassa, podkreślając kubistyczną budowę ciała oryginalnym makijażem-obrazem. Podczas gdy z występów Nadii i Agaty płynie pewien rodzaju spokój, pewność siebie, chęć przedstawienia oryginalności niepełnosprawności jako niepowtarzalnego piękna, Daniel Kotowski w swoim występie skupia się na poczuciu niesprawiedliwości, frustracji i gniewu. Emocje te towarzyszą mu jako osobie Głuchej, jednak artysta zwraca uwagę na ich uniwersalność. Za centralny temat swojego performance’u obiera nazistowską akcję T4, czyli program wymordowania osób z niepełnosprawnościami, rozpoczęty z inicjatywy Hitlera w 1939 roku. Część filmowych scen rozgrywa się w sopockim Hotelu Grand, w którym rzekomo akcja była planowana. Artyści przytaczają tę historię, co szczególnie porusza Daniela. Wspominają, że naziści używali w kontekście osób z niepełnosprawnościami określenia „życie niewarte życia”, na co Agata z prostotą i trafnością reaguje słowami „i co to ma w ogóle znaczyć?”. Również Babcia czerpie ze społecznych nastrojów i reakcji, zwracając uwagę na to, jak odmienność wyglądu przyciąga impertynenckie spojrzenia lub – wręcz przeciwnie – całkowitą ciszę. W swojej pracy zręcznie operuje groteską, jawiąc się jako półwidzialna zjawa czy osoba mistyczna, która fascynuje, skupia na sobie uwagę, a jednocześnie przeraża. Babcia tworzy niesamowite kostiumy, które pozwalają mu na zupełne zniekształcenie i ukrycie własnej formy, a tym samym celowe i świadome kreowanie swojego społecznego wizerunku.
Freak Show jest interesujący jako przedstawienie osobistego procesu twórczego. Reżyserowie podkreślają, że „cały film jest o budowie reprezentacji”, rozumianej jako tożsamość przedstawiana innym osobom. Chcą rozmawiać o swojej produkcji jako o dziele sztuki, a nie projekcie społecznym na rzecz osób z niepełnosprawnościami; niejako odcinają się od prób takiej interpretacji, zaznaczając, że „to nie jest film, który wypowiada się w imieniu wszystkich osób z niepełnosprawnością, wypowiada się w imieniu bardzo wąskiej grupy, jaką są artyści z niepełnosprawnością”. Według mnie problemem jest jednak to, że na stronach MDAG film reklamuje się słowami: „podważy normy, zakwestionuje kanony estetyczne oraz skonfrontuje widzów z samotnością i stygmatyzacją, jakich doświadcza społeczność osób z niepełnosprawnościami” czy „niepełnosprawność nie musi być wyrokiem – przeciwnie, może stać się przestrzenią inkluzywności i uniwersalnego doświadczenia”, co skłania widza do sądzenia, że przedstawione mu dzieło ma wypowiadać się w imieniu szerszej grupy. Podczas rozmowy po seansie padały pytania takie jak „czy jest nadzieja misyjna?”. Ilustruje to, że w oczach widzów nie jest jasne, czy głównym tematem filmu jest upodmiotowienie osób z niepełnosprawnością, czy case study procesu twórczego wybranych artystów. Mimo nadziei reżyserów, że „film, w odróżnieniu od sztuki nowoczesnej, będzie sam się tłumaczył, nie będzie potrzebował kontekstu kuratorskiego” zdaje się, że ze względu na podejmowany temat, wciąż przystępniejszy jest w towarzystwie, jeśli nie wyjaśnień, to przynajmniej dodatkowego komentarza twórców.
W zaskakująco znacznej części rozmowy zostały poruszone, zdawałoby się wygaszone już, kontrowersje dotyczące Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Gdy w filmie Daniel mówi pozostałym artystom, że dostali zaproszenie na otwarcie nowego gmachu instytucji, Babcia zgłasza obiekcje, mówiąc, że to kolonizatorskie zapędy MSN, że obecność artystów z niepełnosprawnościami będzie wykorzystana jedynie jako element spełnienia wymogów nowoczesnej poprawności politycznej. Pozostali członkowie grupy argumentują jednak, że mimo ryzyka należy korzystać z okazji zaprezentowania się szerszej publiczności, że działalność undergroundowa z założenia skazana jest na zamknięcie, które jest jednym z elementów niedostatecznej reprezentacji osób z niepełnosprawnościami w świecie sztuki. W końcu Babcia ulega, mówiąc, że zgadza się „jeśli zapłacą nam tyle, żebyśmy mogli wyjechać do Sopotu i spać w Grand Hotelu”. Być może miało to jedynie oznaczać prośbę o dostateczne dofinansowanie procesu twórczego – jak się później dowiadujemy, wyjazd ten staje się ważnym elementem formowania się tematów performance’ów –, jednak w danej rozmowie zabrzmiało nieco jak skłonność do sprzedania swoich obiekcji za dostateczną sumę. W dniu występu w MSN, ubrany w bardzo ekspresyjny strój (obfita sukienka, wysokie obcasy, duża peruka, silny makijaż i sztuczne zęby) strasznego królika Babcia mówi o ludziach, którzy się „gapią” i go nagrywają, co „sprawia, że czuje się uprzedmiotowiony” – choć sam celowo wybrał kreację, która będzie przyciągać spojrzenia i budzić kontrowersje. W filmie nie jest ukazane, z jakim bezpośrednim odbiorem przyjęte zostały wystąpienia artystów, jednak przytoczone zostają bardzo ostre reakcje na internetowego posta z nagraniami Babci i jego stroju. W komentarzach padają słowa takie jak „lewacka ideologia”, „paskudztwo” oraz inne podobne im pełne hejtu wypowiedzi. Ronduda trafnie jednak zauważa, że ten hejt był jedynie częścią walki politycznej związanej z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi. MSN, jako instytucja, którą „łatwo jest krytykować” (pozwolę sobie nie zagłębiać się w szczegóły dlaczego – to materiał na oddzielny artykuł), stało się narzędziem przepychanek między częściami polaryzującego się społeczeństwa. Babcia, dla niektórych prowokujący swoim wyglądem, stał się tylko jednym z elementów tego mechanizmu. Reżyserowie niejako z dumą przyznają, że zdecydowali się na szczere ukazanie krytyki MSN, mimo tego, że… oboje w nim pracują.
Rozmowa z artystami była nieco pospieszona, została urwana po zaledwie trzech zadanych pytaniach ze względu na harmonogram projekcji MDAG wymuszający opuszczenie sali. Niestety okazuje się, że choć festiwale tego typu są świetną przestrzenią do podjęcia dyskusji na kluczowe i aktualne tematy, nie zawsze znajduje się na nią czas. Okazja do zadania twórcom ważnych, trafnych pytań została również zaprzepaszczona przez prowadzącego rozmowę Łukasza Trzcińskiego – od niedawna dyrektora Katowickiej Galerii Sztuki Współczesnej BWA –, który mówił w sposób bardzo zaplątany i miotał się w wątkach. Sam Filip Pawlak, gdy wreszcie został dopuszczony do głosu, zwrócił na to uwagę, z przekąsem stwierdzając „No, nic dodać, nic ująć”. Niemniej jednak reżyserom udało się nieco doprecyzować własne założenia twórcze oraz opowiedzieć odrobinę więcej o procesie pracy nad filmem. Z ust Łukasza Rondudy padły również interesujące słowa: „My chcemy być krytykowani, wtedy czujemy, że coś się w tej sztuce dzieje, od czasów awangardy o to w sztuce chodzi”. Autor zachęca nas więc do dyskusji i spojrzenia krytycznego. Sądzę, że film stanowi dobry punkt wyjściowy do poruszenia szerszych kontekstów, jednocześnie nie dając miejsca na podważenie kwestii kluczowej – że osoby i artyści z niepełnosprawnościami mają niepodważalne prawo do zaznaczenia własnej podmiotowości, a także, że ich wyjątkowa i cenna perspektywa w nieoceniony sposób wzbogaca świat sztuki.
Tekst: Michalina Pawelczyk
Źródła:
Centrum Kultury Zamek w Poznaniu. (www.ckzamek.pl/wydarzenia/13589-freak-show-rez-filip-pawlak-ukasz-ronduda-polska/);
Holocaust Encyclopedia: Program „eutanazji” i akcja T4. (wwww.encyclopedia.ushmm.org/content/pl/article/euthanasia-program);
Millenium Docs Against Gravity: Freak Show. (www.mdag.pl/23/pl/Wroclaw/movie/Freak-Show).
Przytoczone wypowiedzi reżyserów stanowią mój zapis z rozmowy przeprowadzonej po seansie. Mimo prób zachowania staranności, mogą nieznacznie różnić się od faktycznych słów użytych przez reżyserów.
Dziękujemy organizatorom festiwalu MDAG oraz Kinu Światowid za możliwość uczestnictwa w wydarzeniu w roli partnera medialnego.