facebook

Wpisz wyszukiwaną frazę i zatwierdź, używając "ENTER"

Spektakl „Nerwica natręctw” w Teatrze Korez – poczekalnia pełna emocji, śmiechu i przeżyć

W Teatrze Korez miałam okazję być po raz pierwszy i muszę przyznać – nie zawiodłam się. Ciepła, kameralna atmosfera udzieliła mi się natychmiastowo. Zanim jeszcze rozpoczął się spektakl, poczułam, że trafiłam do miejsca, które stawia widza na pierwszym miejscu. Tego dnia na scenie wystawiano „Nerwicę natręctw”. To komedia, która choć wywołała na widowni wiele śmiechu, momentami skłaniała również do refleksji i nieco bardziej krytycznego spojrzenia na poruszane tematy.

W poczekalni do gabinetu psychiatry spotykają się pacjenci z różnymi zaburzeniami. Gdy czas oczekiwania się wydłuża, absurdalne sytuacje i nietuzinkowe pogawędki szybko zmieniają się w… terapię grupową. Terapia to stopniowo odsłania osobowości bohaterów i konfrontuje ich problemy z rzeczywistością.

Myślę, że siłę spektaklu stanowią przede wszystkim dialogi. Humor opiera się nie tylko na zabawnych zachowaniach bohaterów, ale również na ich wzajemnych relacjach i nieporozumieniach wynikających z odmiennych cech osobowości. W poczekalni spotykamy między innymi Freda cierpiącego na zespół Tourette’a, taksówkarza Zdzisława, obsesyjnie przeliczającego wszystko wokół siebie, oraz Marię, która nieustannie sprawdza, czy ma w torebce klucze do mieszkania. Nieoczekiwana nić porozumienia rodzi się również między Alą powtarzającą każde zdanie oraz Olo, który uparcie dąży we wszystkim do symetrii, unikając przez całe przedstawienie lin na podłodze. Ich nieporadne próby nawiązania bliższego kontaktu są zarówno zabawne, jak i ujmujące, a przy tym przypominają, że za zachowaniami bohaterów kryją się również ludzkie potrzeby bliskości i akceptacji.

Aktorzy stworzyli barwną galerię postaci, dzięki czemu każdy z bohaterów był wyrazisty i na długo zapadał w pamięć. Obsada z dużym wyczuciem operowała komediowym rytmem, jednocześnie odsłaniając bardziej ludzką i wrażliwą stronę swoich bohaterów. Na uwagę zasługuje również scenografia, która wiernie oddawała atmosferę gabinetu doktora. Choć oszczędna w formie, nie stanowiła jedynie tła dla wydarzeń rozgrywających się na scenie – była w pełni wykorzystana i współtworzyła klimat przedstawienia.

Warto zaznaczyć fakt, że charakter spektaklu nie jest jednak uniwersalny. Z pewnością skierowany jest dla osób ze sporą ilością dystansu. Nie należy również traktować go jako materiał edukacyjny dotyczący chorób psychicznych. Przerysowane stereotypy stanowią artystyczny wyraz przekazu w lekkiej formie. Groteskowość ta sprawdza się w komedii, dzięki czemu całokształt oceniam pozytywnie. Najlepszym dowodem na przychylny odbiór spektaklu była reakcja publiczności – po zakończonym spektaklu widzowie nagrodzili aktorów brawami, a większość wstała ze swoich miejsc, doceniając pracę całego zespołu owacjami na stojąco. Na sam koniec dyrektor teatru, Mirosław Neinert, osobiście podziękował za przybycie i zaprosił na następne spektakle.

Podsumowując, spektakl z czystym sumieniem serdecznie polecam!

Tekst: Julia Kisil

plakat sztuki "Nerwica natręctw" teatr Korez

Post dodany: 24 czerwca 2026

Tagi dla tego posta:

"Nerwica natręctw"   2026   aktorstwo   Julia Kisil   komedia   recenzja   sztuka   teatr   Teatr Korez  

Używając tej strony, zgadzasz się na zapisywanie ciasteczek na Twoim komputerze. Używamy ich, aby spersonalizować nasze usługi i poprawić Twoje doświadczenia.

Rozumiem, zamknij to okno